poniedziałek, 20 stycznia 2014

Od Cravena c.d Eizo

Gdy wreszcie z łaski swojej Eizo wrócił chwyciłem go i zawlokłem na lotnisko. Pewnie myślał że mam focha, jednak jakoś musiałem ochłonąć bardzo się o niego martwiłem. A on jak zawsze ma z wszystkiego radochę. Jakie to niedojrzałe, wreszcie po odprawie siedzieliśmy na swoich miejscach. Ja zasnąłem i dopiero się obudziłem gdy wylądowaliśmy. Eizo wziął nasze bagaże a ja wynająłem samochód.
-Wskakuj.- powiedziałem a on mnie posłuchał. Tylko chwile jechaliśmy, jak ja kocham Karaiby. Zatrzymałem się przed chatą na plaży.
-Tutaj będziemy mieszkać.- oprowadziłem go po naszym obecnym domu. Wróciliśmy i rozpakowaliśmy się.
-Nadal jesteś na mnie zły?- spytał się Eizo. Nie byłem tylko byłem ciekawy co robi.
-Tak, musisz mnie jakoś udobruchać- uśmiechnąłem się do niego.

<Eizo>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz